środa, 27 lipca 2016

Pakiet felietonistyczny

To nieprawda, że mnie nie było przez pół roku. Byłam, tylko gdzie indziej. W felietonach w dodatku Prawnik.pl do Dziennika Gazety Prawnej. W każdym trzecim tygodniu miesiąca. Po tym ostatnim (vide poprzedni post), poszły następujące:

1. "Ugody zawiera się przed świętami" (16.02.2016)

cytat:
Wyrok różni się od codziennych ludzkich decyzji, ponieważ jest decyzją o przeszłości. To czyni go psychologicznie niezwykłym: jakże można podejmować decyzje o przeszłości? „Decyzja o przeszłości” brzmi jak oksymoron. A jednak tym właśnie jest wyrok. Zależy od zrekonstruowanych faktów i dotyczy ich skutków. Natomiast ugoda, jeśli sięga do przeszłości, to tylko po to, by zbadać przyczyny sporu i móc je zlikwidować.

- o tym, co sędzia ma do roboty przy ugodach.

2. "Po co sędziemu wanna" (15.03.2016)

cytat:
To, ile pracuje sędzia, budzi emocje zarówno opinii publicznej, jak i samych sędziów, tyle że ze skrajnie różnych powodów. Opinia publiczna, szlifowana przez media, uważa, że nienormowany czas pracy sędziego to przywilej. „Posiedzi sędzia w pracy do dwunastej i idzie do domu”. Natomiast sędziowie uważają, że nienormowany czas pracy to przekleństwo. „Siedzę nad sprawą do dwunastej, nawet w domu”. W pierwszym przypadku chodzi o dwunastą w południe, w drugim – o dwunastą w nocy.

- o tym, na co sędziemu czas

3. "Gdy adresatem jest tępak i idiota" (19.04.2016)

cytat:
Przyjęcie obraźliwego komunikatu i przejście do dalszego procedowania nad nim jest zbrodnią. Zbrodnią na zasadach współżycia społecznego, na kulturze, na zwyczaju. A jeśli jest to komunikacja między stroną czy zainteresowanym a urzędem lub sądem, to jest to sędziego czy urzędnika zbrodnia kwalifikowana. Bo przechodząc do porządku dziennego nad tupetem przekraczającym granice, uczą tupeciarzy, że tak mogą, a honorowych przyprawiają o niesmak. Honorowy to dla potrzeb tego felietonu człowiek nikomu nieubliżający, nawet jeśli jest bardzo zły na rozstrzygnięcie. Honorowy może mieć w takiej sytuacji pokusę, by przebrać się w szatki tupeciarza i spróbować, czy może to jest skuteczna droga uzyskania tego, czego chce.

- o tym, czy sędzia, urzędnik, profesor ma reagować na chamstwo

4. "Gwarancją niezawisłości jest mądrość, a nie konstytucja" (24.05.2016)

cytat:
Czy to znaczy, że sędzia ma się uwolnić od siebie samego? To wygląda na psychicznie niebezpieczne. Od razu pojawi się dysonans poznawczy, czyli stan napięcia wynikający z „bycia za, a nawet przeciw”. Okazuje się jednak, że słynny cytat nie jest taki paradoksalny. Podam przykład. Pewien człowiek mówi do mnie: „Pani, jak urzędnik, może wydać decyzję, w której pisze jedno, a potem idzie na obiad z kolegą i mówi drugie?”. Ano może. W decyzji administracyjnej reprezentuje organ administracyjny i stosuje prawo. W pogawędce przy obiedzie reprezentuje siebie i praktykuje wolność przekonań. Można powiedzieć, że ów obiad oddziela człowieka w roli urzędnika od człowieka w roli siebie samego. Podobnie jak drzwi stanowiące element scenografii w teatrze oddzielają aktora od granej przez niego postaci. Michał de Montaigne, gdy został merem miasta Bordeaux, miał oświadczyć swoim wyborcom: „Pan mer i pan Michał Montaigne będą to zawsze dwie osoby” (Wojciech Wiercioch, „Księga anegdot świata”, Chorzów 2007, s. 173).

- o niezawisłości wewnętrznej sędziego.

5. "Prawnicy: przegląd gatunków" (21.06.2016)

cytat:
Kolejny gatunek prawników to Retorzy, czyli ci, którzy bez względu na to, czy mają coś do powiedzenia, czy nie, robią to pięknie. Są skuteczni, ponieważ jeśli mają argumenty, potrafią je przedstawić klarownie; a jeśli ich nie mają, potrafią to ukryć w przekonującej wypowiedzi. Pierwszy przypadek, dobrze ujętej racji, można zilustrować opowieścią o Abrahamie Lincolnie z czasów, kiedy był adwokatem i bronił farmera, który zakłuł psa widłami. Lincoln dowodził, że farmer zrobił to w obronie własnej. Na co adwokat właściciela psa przerwał mu, pytając, dlaczego farmer nie bronił się przed psem tępą stroną wideł. Na co Lincoln odpowiedział: „A dlaczego pies nie zaatakował mojego klienta swoją tępą stroną?” (Wojciech Wiercioch, „Księga...”, op. cit. s. 15). Drugi przypadek, ukrywania faktów w zgrabnym opakowaniu, można zilustrować tłumaczeniem nieudolnego szachisty, którego zapytano o wynik. Odpowiedział: „Pierwszej partii nie wygrałem, drugiej partii nie przegrał mój przeciwnik, a trzecią chciałem uznać za nierozegraną, ale on się na to nie zgodził” (Wojciech Wiercioch, „Księga...”, op. cit. s. 119).

- o sześciu gatunkach prawników.

6. "Coś pomiędzy prawem, a sprawiedliwością" (19.07.2016)

Postanawiam się spotkać z panem Tomaszem. Przybywa. Spotkanie trwa 45 minut. Przez cały ten czas człowiek ów zawodowo kłamie. Przeczytał w jakimś poradniku, że jak ktoś kłamie, to unika kontaktu wzrokowego. Wziął sobie do serca, przećwiczył i poskutkowało: przez trzy kwadranse wytrzeszcza na mnie oczy, prawie nie mruga. Robi mi się nieswojo. Oczy mu nie wysychają? No, mniejsza z tym. Przystępujemy do gry.

- o pewnym oszuście i o tym, gdzie jest ulokowany wymiar sprawiedliwości.