Wyobraźmy sobie dwie sytuacje. W poszukiwaniu różnic między nimi.
Pierwsza:
Sędzia otwiera drzwi do gabinetu
w sądzie. Wie, że stoją tam dwie szafy pełne akt. Widzi kilka stert na bocznym
stoliku, jedna na podłodze. Ma w referacie przysłowiowych dwieście spraw.
Sytuacja druga:
Sędzia otwiera drzwi do gabinetu
w sądzie. Wie, że stoją tam dwie szafy. Łącznie około 50 spraw, z czego cztery
do rozważenia na dziś, leżą na bocznym stoliku.
To są dwa stany funkcjonowania
zawodowego. Poznawczo (praca głowy sędziego) i organizacyjnie (organizacja
referatu). Jaka jest psychologiczna i organizacyjna różnica?
To nie „więcej pracy kontra mniej
pracy”. To jest różnica między kontrolą nad zadaniami, a zarządzaniem chronicznym kryzysem.
Kontrola działa, jeśli liczba
spraw mieści się w głowie. Sędzia pamięta sprawy bez czytania akt od zera.
Rozprawa jest kontynuacją myśli. Praca polega na analizie sprawy, a nie na
ciągłej rekonstrukcji faktów. Działa stale mechanizm domkniętej pętli
zadaniowej. Czyli sprawa trafia do sędziego, który podejmuje decyzje procesowe,
dzięki nim uzyskuje wgląd w sprawę, zamyka sprawę wyrokiem.
W sytuacji przeciążenia
poznawczego, dochodzi do utraty zdolności śledzenia kontekstu. Sędzia nie
pamięta spraw, rozprawa zaczyna się od rekonstrukcji faktów, akta są czytane
nie dla analizy, tylko dla przypomnienia, rozprawa nie jest kontynuacją tylko
restartem. W miejsce podejmowania decyzji pojawia się ciągła pogoń za odtwarzaniem
kontekstu.
Sędzia pracuje w trybie stresu
poznawczego wynikającego z permanentnego stanu zaległości. To ma swoje konsekwencje:
nie ma poczucia zakończenia zadania i mózg utrzymuje stale aktywne
niedokończone zadania. Pętle stale otwarte.
Objawy to mniej krytyczne
podejście do wniosków dowodowych, irytacja związana z rozszerzeniem materiału, preferowanie
formalnych rozstrzygnięć, większa surowość proceduralna. W miejsce namysłu, włącza
się mechanizm obronny mózgu, polegający na ograniczaniu napływu danych. Sędzia
nie zarządza sprawą, tylko napływem informacji.
W przeciążonym referacie panuje
inna logika działania. Rozprawy planuje się pod statystykę, preferowane
są czynności szybko zamykające, zmniejsza się skłonność do konfrontacji
świadków, rośnie znaczenie oddaleń wniosków dowodowych albo przeciwnie, dowody
nie podlegają racjonalnej selekcji.
W referacie bieżącym jednostką
pracy jest sprawa. W referacie przeciążonym jednostką pracy staje się termin
rozprawy. Sędzia przestaje „rozpoznawać sprawy”, a zaczyna „obsługiwać
wokandy”. To automatycznie obniża indywidualizację rozstrzygnięć, głębokość
analizy dowodowej, gotowość do niestandardowych decyzji procesowych.
Różnica między dwoma gabinetami sędziego, o których była mowa na początku, polega na tym, że zamiast decydowania jest „filtrowanie”; zamiast rozstrzygania, jest „zamykanie”, a zamiast myślenia prawnego, jest „zarządzanie obciążeniem”. To jest różnica między rozpoznawaniem spraw, a redukcją zaległości. W pierwszym przypadku sędzia realizuje funkcję wymiaru sprawiedliwości, w drugim, funkcje stabilizacyjną organizacji.
Ilość spraw wpływa na skuteczność sędziego, niezależnie od cech jego charakteru.
Czy sędziom jest przykro z tego powodu?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Podpisz się nickiem, ktorego będziesz później stale używać - to ułatwia dyskusję.