Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sprawiedliwość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sprawiedliwość. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 lutego 2022

Sędziowie chcieli by mieć więcej czasu na drążenie trudnych spraw

Pani Aleksandra Patryk** przeprowadziła ze mną wywiad. Zadała szereg ciekawych pytań. Za jej zgodą poniżej udostępniam link - tekst opublikowany w otwartej licencji. 

Decyzje sędziów cywilistów - wywiad z dr Agnieszką Damasiewicz (prawo.pl)

Agnieszka Damasiewicz



**

dr Aleksanda Patryk - Laureatka I nagrody w konkursie na najlepszą pracę kuratorów sądowych i asystentów sędziów "Sądownictwo rodzinne w praktyce orzeczniczej" pod honorowym patronatem I Prezesa SN oraz Ministra Sprawiedliwości (2015 r.). Brała udział w programie TLI "Critical Thinking and Advocacy in a Free Society" oraz w konkursie TLI National Mock Trial Competition (2017-2018 r.). Ukończyła kursy: Human Rights Law na Université catholique de Louvain oraz Academic and Business Writing na University of California, Berkeley, na platformie Edx.org.doktor nauk prawnych; adiunkt na Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego; radca prawny. Ukończyła studia prawnicze na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego. Odbyła aplikację sądową i złożyła egzamin sędziowski. Stopień doktora nauk prawnych (z wyróżnieniem) uzyskała na Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego po obronie rozprawy doktorskiej na temat "Ochrona osób bliskich spadkodawcy w prawie brytyjskim". Autorka i współautorka publikacji z zakresu prawa cywilnego i postępowania cywilnego.



sobota, 1 stycznia 2022

Twierdzenie o zmianach

Trzy ramowe tematy na kolejne lata?:

 

1.    Reforma i wina

2.    Sztuczki i antidotum

3.    Zarządzanie i profesjonalizm

 

REFORMA I WINA

Kto z prawników pamięta, jak mieliśmy na pierwszym roku studiów, logikę? Niektórzy wspominają ją jako świetną zabawę, inni jako zmorę. Ewentualnie wtedy uważaliśmy, że to zmora, a z perspektywy czasu uznajemy, że to była świetna zabawa i na dodatek bardzo przydatna w pracy zawodowej prawnika. Pamięta się podstawowe pojęcia. Weźmy DESYGNAT -  to przedmiot odpowiadający znakowi, nazwie w języku. Desygnatem nazwy MYSZ, jest zwierzątko o określonych cechach gatunkowych. Warto sobie postawić pytanie, co jest desygnatem nazwy REFORMA,  w wymiarze sprawiedliwości. Jak się to ustali, to wszystko inne, co tym desygnatem nie jest, a jednak jest nazywane reformą, wymaga zastosowania cudzysłowu przy używaniu tej nazwy. Cudzysłów może być zastosowany w tym przypadku dla wyodrębnienia wyrazów użytych ironicznie. (1) Aktualna jest dyskusja o reformie i „reformie” wymiaru sprawiedliwości. O tym będzie mowa w tym segmencie. Jego drugim elementem jest wina. Chodzi o to, kto zawinił, że potrzebna jest reforma i kto zawinił zaistnieniu „reformy”.    

SZTUCZKI I ANTIDOTUM

Sądy nie mają czasu wnikać w sprawę tak bardzo, jakby chcieli sędziowie. (2) To jest wykorzystywane przez ślizgaczy, manipulantów, osoby perfidne i prawników, którzy stali się iluzjonistami. Górą bywają sztuczki. Sąd bywa bezradny, ponieważ aby wykryć sztuczkę i zapobiec jej skutkom, a następnie wymierzyć sprawiedliwość, potrzeba czasu i na pozyskanie wiedzy o manipulacjach i na namysł, którego sąd najczęściej nie ma. Przyczyny tego stanu rzeczy są zasygnalizowane w segmencie „Reforma i wina”. A w segmencie „Sztuczki i antidotum” ujawnia się szczegóły sztuczek i możliwe antidotum, jeśli sąd będzie na to stać czasowo. Jeśli nie będzie sądu na to stać – to zbankrutuje sprawiedliwość.

ZARZĄDZANIE I PROFESJONALIZM

Czynię założenie, że sędziowie są merytorycznie kompetentni. Choć mam świadomość, że nie może być, statystycznie, w 100 % prawdziwe. Wychodząc z założenia, że sędziowie są kompetentni merytorycznie, stawiam tezę, że problemem dla wymiaru sprawiedliwości jest czas, a konkretnie jego brak. Jak sobie z tym radzić, w kontekście zarządzania swoją praca, jako sędziego i w kontekście profesjonalizmu? O tym nakreślę kilka tez w tym segmencie.

 

(1)   PWN - Słownik języka polskiego (strona odwiedzona 01.01.2022 r.)

(2)   Zob. wywiad przeprowadzony ze mną przez Panią Aleksandrę Patryk Decyzje sędziów cywilistów - wywiad z dr Agnieszką Damasiewicz (prawo.pl)

 

poniedziałek, 21 czerwca 2021

"Przewlekła sprawiedliwość"

To oksymoron ze słownika wymiaru sprawiedliwości. 

Oksymoron, z greckiego dosłownie „ostrotępy”, czyli zestawienie słów o sprzecznym znaczeniu. „Przewlekła sprawiedliwość” to innymi słowy właśnie „gorący lód”, „ciemna jasność”, „żywy trup”.

Sąd Najwyższy ocenił, że o zasadności skargi na przewlekłość nie może decydować sam tylko ogólny czas trwania postępowania w danej sprawie, lecz konieczne jest wskazanie konkretnych czynności procesowych, których sąd nie podjął lub które przeprowadził wadliwie w toku kontrolowanego pod względem terminowości postępowania [1].

Teza słuszna.

Niestety fakty w sprawie i oceny zawarte w uzasadnieniu przypominają stwierdzenie, że „operacja się udała, ale pacjent umarł”.

Analiza akt wykazała, że sędzia ani sąd nie zawinił. Jednak zapomniano że przesłanką stwierdzenia zasadności skargi jest naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki. „Nieuzasadnioną zwłoką” jest trwanie postępowania dłużej niż to konieczne dla wyjaśnienia istotnych dla rozstrzygnięcia okoliczności faktycznych i prawnych. Nie z winy sędziego czy sądu, tylko w ogóle. A więc winnym może być też system wymiaru sprawiedliwości.

Niekiedy sądy, oceniając, czy doszło do przewlekłości postępowania, odnoszą się nie do kryteriów ustawowych, czyli terminowości działań, ich prawidłowości, w kontekście charakteru sprawy i zachowania skarżącego, lecz do możliwości systemu: „Upływ nieco ponad pięciu miesięcy od wniesienia apelacji bez wyznaczenia terminu jej rozpoznania nie może być oceniony jako nieuzasadniona zwłoka Sądu Apelacyjnego w rozpoznaniu sprawy. Pięciomiesięczny okres oczekiwania na wyznaczenie rozprawy apelacyjnej mieści się bowiem jeszcze w pojęciu rozsądnego terminu, w którym sprawa może oczekiwać na jej rozpoznanie pośród innych wniesionych do sądu spraw”. [2].

Tymczasem nie można in abstracto, bez uwarunkowań konkretnej sprawy, podać „rozsądnego terminu” załatwienia sprawy. „Czas rozpoznania danej sprawy ma być adekwatny do stopnia jej skomplikowania pod względem faktycznym i prawnym, a to wyklucza jakiekolwiek odgórne założenia co do okresu powodującego przewlekłość postępowania”. [3]

Podobnie odwołanie się do „średniego” czasu trwania spraw jest nieuzasadnione, ponieważ stanowi on okres będący wypadkową wielu spraw, nieodnoszący się do okoliczności konkretnej sprawy. Taka „średnia” odwołuje się do czasu trwania spraw obliczonego w relacji do możliwości organizacyjno-kadrowych sądu, co nie znajduje podstawy w ustawie ani, w szczególności, w Konstytucji, w świetle art. 45. Prezesi sądów, którym zarzucano przewlekłość postępowania, wskazywali na fakt przeciążenia sądów. Miało to stanowić obiektywną i niezależną od sądu przyczynę przewlekłości postępowania. [4] Tymczasem w orzecznictwie strasburskim dobitnie podkreślono, w odpowiedzi na nawiązanie rządu polskiego do szczególnych trudności, z którymi borykał się sąd z powodu „przeładowania sprawami”, że państwa będące stronami Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności mają obowiązek, wypływający z art. 6 ust. 1 Konwencji, organizowania swoich systemów sądowych w sposób pozwalający sądom na sprostanie wymogom konwencji, łącznie z obowiązkiem rozstrzygania spraw w rozsądnym terminie. [5]

Zresztą i Sąd Najwyższy przyjął że wzrost liczby spraw określonej kategorii, który powoduje niemożność ich rozpoznania w rozsądnym terminie w konkretnym sądzie, nie usprawiedliwia władz państwowych, jeżeli nie ma charakteru nagłego, nieprzewidywalnego i przejściowego, a nie zostały podjęte przedsięwzięcia (legislacyjne, organizacyjne, finansowe), które pozwoliłyby na rozpoznanie spraw bez nieuzasadnionej zwłoki. [6]

Wracając do tego postanowienia, co to „operacja się udała, ale pacjent umarł”, sąd w skrócie tak opisał przebieg sprawy, jednocześnie wartościując czas trwania czynności przez określenia typu: „w ciągu niecałych [...]”; „nieco ponad [...]”.

„W ciągu niecałych 2 miesięcy od wpływu akt wraz ze skutecznie wniesioną apelacją wysłano zawiadomienia o terminie rozprawy”;

„Termin rozprawy był wyznaczony na nieco ponad 3 miesiące od wpływu akt z apelacją”;

Druga rozprawa została odroczona wskutek złożenia w terminie ok. 3 tygodni przed datą wniosku o wyłączenie sędziów rozpoznających apelację. Wniosek został rozpoznany w miesiąc po jego złożeniu (a w tydzień po terminie drugiej, odroczonej już, rozprawy).

„Kolejna rozprawa została wyznaczona po rozpoznaniu wniosku, w terminie około 4 miesięcy od jego rozpoznania i jednocześnie od terminu drugiej, odroczonej rozprawy”.

Sąd w uzasadnieniu do cytowanego orzeczenia skupia się na okresach pomiędzy zdarzeniami, mającymi miejsce w czasie trwania postępowania w ocenianej sprawie, ale jednocześnie przechodzi nad nimi do porządku, nie analizując, czy te odstępy są uzasadnione sprawą, a nie możliwościami wymiaru sprawiedliwości. W żaden sposób nie wyjaśnił na przykład, dlaczego przyjął, że fakt iż „druga rozprawa została wyznaczona na termin 4 miesiące po terminie pierwszej odroczonej rozprawy” jest adekwatny. Owszem, trzy tygodnie przed tą rozprawą złożono wniosek o wyłączenie sędziego, ale nic nie stało na przeszkodzie, by ten wniosek rozpoznać przed terminem rozprawy (a nie tydzień po jej wyznaczeniu). Niczym nie było też obiektywnie uzasadnione, że po rozpoznaniu wniosku o wyłączenie sędziego rozprawa odbyła się, ale dopiero po 4 miesiącach. Przecież sąd rozpoznający sprawę był gotów do przeprowadzenia rozprawy, skoro jej odroczenie nastąpiło jedynie wskutek złożenia ww. wniosku. 

Oczywiście domyślam się, że wynikało to stąd, że sąd miał już harmonogram spraw na te cztery miesiące. Jednak, z punktu widzenia danej sprawy i kryteriów ustawy, to nie ma znaczenia. System zawiódł, nie sędzia.

Sąd w cytowanym orzeczeniu argumentował, że „pomiędzy kolejnymi terminami rozpraw nigdy nie upłynął okres dłuższy niż cztery miesiące, który powszechnie jest uznawany za okres niewskazujący jeszcze na zwłokę w podejmowaniu czynności procesowych przez sąd”. Jednak trudno uznać to twierdzenie za uzasadnione, ponieważ nie zawiera ono żadnego odniesienia do okoliczności sprawy. A ustawa nie odnosi się do możliwości wymiaru sprawiedliwości, tylko do okoliczności sprawy. I tu pojawia się problem dotyczący rozróżnienia między przewlekłością generowaną przez konkretny sąd czy wręcz sędziego, a przewlekłością generowaną przez wymiar sprawiedliwości jako system zarządzany przez administrację rządową.

Kryteria oceny przewlekłości postępowania, zawarte w ustawie, to charakter sprawy, stopień jej faktycznej i prawnej zawiłości oraz znaczenie sprawy dla strony, która wniosła skargę. Ustawa uwzględnia więc możliwość „usprawiedliwionego” długiego czasu trwania postępowania, który nie stanowi przewlekłości. Żeby dokonać weryfikacji adekwatnego czasu trwania sprawy, należałoby policzyć, ile zajmuje dana sprawa, gdyby była to jedyna sprawa do załatwienia, bez uwzględniania czasu wynikającego z konieczności „odczekania” sprawy w kolejce z uwagi na małą ilość sędziów i dużą ilość spraw. 

Jeśli sprawa, dajmy na to gospodarcza o zapłatę czy wykonanie zobowiązania, trwa pięć lat, to życie przecież nie stoi w miejscu. Strony są zmęczone. Sprawa traci na znaczeniu, bo albo zbankrutowano, albo pieniądze mają inną wagę, a nade wszystko strony poszły do przodu. Przychodzą na rozprawę w chwili, gdy świadkowie już wszystko pozapominali i są w innym miejscu życia i pracy, a wartości mające znaczenie w chwili, gdy proces ruszał czy rok lub dwa potem, zdewaluowały się, nabrały innej treści, lub w kontekście czasu trwania sprawy, zwyczajnie ulotniły się.

Dlatego stawiam tezę, zgodnie z którą owszem, są sędziowie, którzy zawodzą, w zarządzaniu procesem sądzenia. Ale jeśli nie oni zawinili, to warto zbadać, czy pozwanym, na podstawie cytowanej ustawy, dotyczącej skargi na naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy w postępowaniu sądowym bez nieuzasadnionej zwłoki, nie powinien być Skarb Państwa bez prawa regresu (w sensie prawnym i moralnym) do sędziego rozpoznającego sprawę. [7]

Zwykle – powinien.

Agnieszka Damasiewicz

 

 

[1] postanowienie SN z 27 marca 2012 r., III SPP 8/12

[2] postanowienie SN z 18 października 2007 r., III SPP 40/07, podobnie uzasadnienie postanowienia SN z 6 grudnia 2006 r., III SPP 43/06, dotyczące „upływu niecałych pięciu miesięcy” w podobnych okolicznościach

[3] C.P. Kłak, Pojęcie przewlekłości postępowania sądowego, Prokuratura i Prawo 2008, nr 12, s.72

[4] por. np. uzasadnienie postanowienia SA w Katowicach z dnia 2 marca 2005 r., II S 10/05

[5] por. wyrok ETPC z 21 grudnia 2000 r. Wasilewski v. Polska, nr skargi 32734/96

[6] wyrok SN z 6 stycznia 2006 r., III SPP 154/05, OSNP 2006, nr 21-22, poz. 342

[7] zob. Agnieszka Damasiewicz, glosa do postanowienia SN z 27 marca 2012 r., III SPP 8/12

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Absurdalne pytanie: "Ile powinna trwać sprawa sądowa?" - część 1


„Jak długo trwa jedna godzina? To pytanie tylko na pozór wydaje się trywialne. (…) Godzina spędzona na czekaniu na tramwaj wydaje się nieskończenie długa, godzina w poczekalni u lekarza jeszcze do wytrzymania, godzina pobytu na lotnisku przed lotem międzykontynentalnym mija w mgnieniu oka. Kryje się za tym wspomnienie dawniejszych godzin spędzonych na przystankach, w gabinetach lekarskich, na lotniskach. Aby sobie wyobrazić takie odcinki czasu, potrzebujemy pamięci”. [1]

Ile powinna trwać sprawa sądowa?

Postawienie tego pytania to ciekawy test. Przyjrzyjmy się hipotetycznym odpowiedziom:

"Tyle ile trzeba, żebym wygrał" - Obywatel I, który ma aktualnie sprawę w sądzie.

"Tyle, ile trzeba, żeby wyrok był sprawiedliwy" - Obywatel, II który chwilowo nie ma żadnej sprawy w sądzie. 

"To zależy jaka sprawa. Należało by raczej postawić pytanie: jak policzyć, ile powinna trwać sprawa sądowa" - Pragmatyk (w tym wielu sędziów)

"Szybko" - Minister Sprawiedliwości (dowolny). Gramatycznie byłoby odpowiedzieć: "jak najkrócej", ale ministrom sprawiedliwości reforma wymiaru sprawiedliwości zwykle łączy się tylko z jednym: "Ma być szybko", więc wypowiadzenie słowa "szybko" jest reakcją odruchową.


Test polegał na tym, żeby sprawdzić, kto się zorientuje, że na tak postawione pytanie: "Ile powinna trwać sprawa sądowa?" - nie da się odpowiedzieć. Trzeba skorzystać z rady Pragmatyka i zastanowić się JAK LICZYC czas sprawy. Zgodnie z gwarancjami Konstytucji i Konwencji, sprawa ma być rozstrzygnięta, odpowiednio, "bez nieuzasadnionej zwłoki" i "w rozsądnym terminie".

Nb w literaturze prawniczej pisze się, że sformułowania te należy wykładać jako synonimiczne. Z prawnego punktu widzenia jest to słuszne. Jednak trudno się oprzeć wrażeniu, że one, językowo, synonimiczne nie są. "W rosądnym terminie" to sformułowanie odważne, wykładające kawę na ławę; sformułowanie "bez nieuzasadnionej zwłoki" jest zachowawcze, ostrożne, "przykucnięte": zostawia sobie margines na "uzasadnioną zwłokę". Niekiedy państwa, w tym Polska, usiłują w ten margines wcisnąć "trudności kadrowo - organizacyjne", na co ETPC, rzecz jasna, nie godzi się.

Wracając do sedna: jak policzyć, ile powinna trwać sprawa sądowa. Zobaczmy.
Orzeczenie ma być sprawiedliwe, czyli:

 
jakościowo dobre

wykorzystywany zasób 1: jakość

za ten zasób płaci się czasem

 i szybkie
na tyle, by negatywne skutki niesprawiedliwego stanu rzeczy,
nie zniweczyły późniejszego, sprawiedliwego rozstrzygnięcia

wykorzystywany zasób 2: czas
 za ten zasób płaci się jakością

 
„Nie jest rozstrzygnięciem sprawiedliwym zarówno takie, które zapadło szybko, ale jest merytorycznie wadliwe jak i takie, które jest merytorycznie poprawne, lecz wydano je ze zwłoką” [2] Sędzia liniowy ujął to w krótkich żołnierskich slowach: „Nawet jeśli sprawa nie jest przeanalizowana od A do Z, to ważne, by strona miała 90 % szybko, niż 100 % po pięciu latach”. [3]

No to mamy jak na dłoni, jak postawić problem: są dwa zasoby, ale korzystanie z któregokolwiek z nich, łapczywie pożera drugi.

Przy okazji: stąd wypływa wniosek, że czas nie jest nadrzędnym elementem rzetelnego procesu. Konieczne jest zachowanie równowagi między szybkością, a jakością. Wypowiedział się w tym zakresie Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 13 maja 2002 r., stwierdzając, że postulat szybkości postępowania cywilnego, mający u podstaw dyrektywę przeciwdziałania przewlekłości postępowania, jest jednak ograniczony zastrzeżeniem, że dążenie do tego, aby rozstrzygnięcie nastąpiło na pierwszym posiedzeniu, może mieć uzasadnienie tylko wówczas, jeśli jest to możliwe dla wyjaśnienia sprawy. [4]

Sama szybkość nie zapewni skutecznego wymiaru sprawiedliwości. Sama jakość nie zapewni skutecznego wymiaru sprawiedliwości. A trzymanie ich w równowadze boli i kosztuje, a na dodatek nie bardzo wiadomo, gdzie ten punkt równowagi się mieści.

Jest jednak jeszcze jeden zasób, ktory, przy właściwym zarządzaniu wszystkimi trzema, może prowadzić do stabilinej skuteczności wymiaru sprawiedliwości. Tym trzecim zasobem, obok jakości i czasu jest:

 
MATERIAŁ

 
Jeśli chce się stworzyć jakieś dzieło szybko i dobrze, to z materiału trzeba korzystać umiejętnie.

 
Czyli 

krzystać z niego zgodnie z przeznaczeniem;

nie trwonić go na inne, mniej wymagające, cele; 

odpowiednio przechowywać;

konserwować;

nie nadwyrężać;

ulepszać, żeby odpowiadał standardom;

 
Jeśli twórca dzieła nie zastosuje tych zasad, to materiał się zmarnuje, a dzieło będzie kiepskie. 

 
Jeśli tym dziełem będzie, dajmy na to, skuteczny wymiar sprawiedliwości, to tym materiałem, z ktorego trzeba korzystać  umiejętnie, jest...

 

 

SĘDZIA

 

 

c.d.n.


 





[1[ Stefan Klein, „Czas. Przewodnik użytkownika”, Warszawa 2009, s. 24
[2] SSR w Krakowie, w wywiadzie prowadzonym w ramach badań naukowych
[3]Raport „Skuteczny wymiar sprawiedliwości – działania Ministerstwa Sprawiedliwości na 500 dni”, sierpień 2010 r., s. 4
[4]  Uzasadnienie do wyroku TK z 13.05.2002 r., SK 32/01, OTK-A 2002, nr 3, poz. 31 

piątek, 8 sierpnia 2014

To sędzia musi się zająć paczkowanym lodem

Kiedy w 2004 r. huragan Charley pustoszył Florydę, stacje benzynowe podniosły cenę lodu w paczkach z 2 do 10 $. Domowe agregaty prądotwórcze podrożały z 250 do 2000 $. W USA Today ukazał się artykuł „Po huraganie nadciągają sępy”. Stanowy prokurator generalny Charlie Crist powiedział, że dla niego zdumiewająca jest chciwość, wiodąca do korzystania na czyimś nieszczęściu spowodowanym huraganem. Otrzymał zresztą wiele skarg dotyczących zwiększenia cen w związku z huraganem, ponieważ na Florydzie obowiązuje zakaz śrubowania cen. Jednak egzekwowanie tego zakazu i nakładanie kar spotkało się z kolei z krytyką ekonomistów. Wskazywali, że o ile w średniowiecznej filozofii wymianą dóbr miała rządzić „cena sprawiedliwa” określana tradycją lub rzeczywistą wartością rzeczy, o tyle w społeczeństwach rynkowych nic takiego nie istnieje, bo o cenie decyduje popyt i podaż. Ekonomista Thomas Sowell dowodził, że zarzut śrubowania cen pojawia się, jak ceny znacząco odbiegają od tych, do których się ludzie przyzwyczaili. A to nie powinno być, jego zdaniem, argumentem na rzecz określania tych cen „niesprawiedliwymi”, w sensie moralnym. Inny komentator wskazywał, że nie można określić chciwością żądania takiej ceny, którą nabywca jest skłonny zapłacić. Michael Sandel wskazuje, że tak naprawdę dyskusja o wyśrubowanych cenach i zabraniających ich regulacjach, jest rozmową o sprawiedliwości. A sposoby myślenia o sprawiedliwości są różne, bo skupiają się w tym przypadku wokół trzech idei:[1]
idei maksymalizacji dobrobytu,
idei poszanowania wolności i
idei krzewienia cnoty obywatelskiej
 
Zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy zakazu śrubowania cen sięgają do tych trzech idei.
Ci, którzy akceptują śrubowanie cen i nie chcą zakazu, mówią, że każdy ma prawo dążyć do maksymalizacji zysku i dobrobytu. Poza tym śrubowanie cen w takiej sytuacji jest dobre, ponieważ wysokie ceny pozwolą przybyć usługodawcom i sprzedawcom z innych stron, by jak najszybciej usunąć skutki huraganu.
Ci, którzy nie akceptują śrubowania cen i chcą zakazu wskazują, że wykorzystywanie sytuacji kryzysowej dla zysku nie może przynieść dobrobytu tak samo jako nie prowadzi do niego nagradzanie lub co najmniej przyzwalanie na czerpanie korzyści z chciwości.
 
Ci, którzy akceptują śrubowanie, że ludzie są wolni i jeśli ustalają ceny w ten sposób, że chętni kupują za określoną cenę jakieś rzeczy, które sprzedają inni, to trzeba na to pozwolić, w imię idei wolności.
Ci, którzy nie akceptują śrubowania wskazują, że kupowanie towarów lub płacenie za hotele w ucieczce przed huraganem, nie jest przejawem dokonania wolnego wyboru, lecz raczej przejawem wykorzystywania cudzej przymusowej sytuacji.
  
Ci, którzy akceptują śrubowanie mówią, że nie sposób jest regulować kwestie cnót (np. tępienia chciwości) prawnie, ponieważ ta sfera powinna zostać prawnie neutralna. W przeciwnym razie powstanie nierozwiązywalny spór o to, co jest cnotą wartą nagrody, a co wadą wartą kary.
Ci, którzy nie akceptują śrubowania wskazują, że kształtowanie pewnych cnót w społeczeństwie lub co najmniej nie zezwalanie na nagradzanie wad, stanowi warunek dobrego społeczeństwa i rolą państwa jest takie kształtować, chroniąc społeczeństwo np. przed przejawami skrajnej chciwości.
  
Sandel podkreśla jednocześnie, że dyskusje „zwykłych ludzi” nie odwołują nawet do tych trzech idei. „Poparcie opinii publicznej dla zakazu śrubowania cen płynie raczej z głębokiego odruchu, a nie z koncepcji dobrobytu czy wolności. Ludzi oburzają „sępy” (…) Takie odczucia często bywają ignorowane, jako atawistyczne emocje, które nie powinny mieć wpływu na politykę i prawo. (…) Oburzenie na tych, którzy śrubują ceny, to coś więcej niż bezmyślny gniew. Wskazuje ono na pewien argument, który warto potraktować poważnie. Oburzenie to szczególna odmiana gniewu, który płynie z przekonania, że ludzie otrzymują rzeczy, na które nie zasłużyli. Tego rodzaju oburzenie wynika z poczucia niesprawiedliwości”.[2] W porządku – ale jakie są dalsze konsekwencje? Sandel kontynuuje: „Ale kto miałby decydować o tym, co jest cnotą, a co wadą? W końcu obywatele pluralistycznych społeczeństw mają rożne poglądy na ten temat. I czy nie jest ryzykowne narzucać określone opinie na temat cnoty aktami prawnymi? (…) Oburza nas (…) chciwość, która karmi się ludzkim cierpieniem, powinna naszym zdaniem zostać ukarana, a nie nagrodzona. Mimo to czujemy pewien dyskomfort, kiedy opinie na temat cnót stają się prawem”.[3]
Czy ten dylemat jest w ogóle rozwiązywalny? Sandel pokazuje, jakie rozwiązania proponowano dotychczas: „Ten dylemat prowadzi nas do jednego z podstawowych pytań filozofii politycznej: czy sprawiedliwe społeczeństwo stara się dążyć do krzewienia cnoty wśród swych obywateli? Czy też prawo powinno być neutralne wobec konkurencyjnych koncepcji cnoty, tak, żeby obywatele mogli wybrać, jak chcą żyć? Według podręcznikowego ujęcia tego problemu odpowiedź na powyższe pytanie odróżnia starożytną myśl od nowożytnej. (…) Arystoteles uczy, że sprawiedliwie jest dać ludziom to, na co zasługują. A żeby ustalić, kto na co zasługuje, musimy rozstrzygnąć, które cnoty są warte nagród. (…) Arystoteles utrzymuje, że aby stworzyć sprawiedliwe przepisy, trzeba najpierw określić, jaki sposób życia jest najwłaściwszy.. Jego zdaniem prawo nie może pozostawać neutralne w tym zakresie. W odróżnieniu od niego nowożytni filozofowie polityczni – począwszy od Immanuela Kanta w XVIII wieku po Johna Rawlsa w XX wieku – przekonują, że zasady sprawiedliwości leżące u podstaw naszych praw nie powinny opierać się na żadnej konkretnej koncepcji cnoty”.[4]
  
Wydawać by się mogło, że problem „zakazu śrubowania cen” nie jest problemem sędziego, jako uosobienia wymiaru sprawiedliwości, lecz ustawodawcy. Ten ostatni zajmuje się kwestiami sprawiedliwości materialnej i rozstrzygnięcia w tym zakresie ujmowane są w ramy polityki państwa w danej kwestii wymagającej rozstrzygnięcia oraz przekuwane w przepisy prawne (albo nie przekuwane, jeśli ustawodawca dojdzie do wniosku, że dana sfera nie powinna być przedmiotem regulacji prawnej).
Jednak ustawodawca dzieli się, niekiedy, tą władzą decydowania, z wymiarem sprawiedliwości czyli de facto z sędziami. Dokonuje tego posługując się klauzulami generalnymi lub pojęciami niedookreślonymi. W chwili stanowienia przepisów, jako norm abstrakcyjnych nie mają swojej „na amen” ustalonej treści, ponieważ treść będzie je wypełniała w miarę rozwoju (ewentualnie „zwoju”) społeczeństwa i stosowanie do sytuacji konkretnych, nie abstrakcyjnych. Tym samym wskazany dylemat ceny paczki lodu lub agregatu prądowego, na pozór nie interesujący sędziego, staje się interesujący w chwili, gdy weźmie się pod uwagę jakie przepisy obowiązują: zakaz śrubowania cen (lub jego brak) czy przepisy pozwalające (lub jak kto woli – zmuszające) do podjęcia decyzji „politycznych”, a filozoficznie ujmując decyzji dotyczących sprawiedliwości materialnej.
 
W Polskim prawie cywilnym istnieje grupa takich przepisów, które można zastosować do paczkowanego lodu i agregatów. I na pewno nie mają one charakteru „zakazu śrubowania cen” jako regulacji pozwalającej zastosować jakiś algorytm. To są przepisy, które, wolą ustawodawcy, składają w ręce sędziego decydowanie o tym, co jest sprawiedliwie (w sensie sprawiedliwości materialnej, nie proceduralnej, której gwarantowanie przez sędziów jest na porządku dziennym, jako jedna z ich podstawowych ról).
Pierwszy przepis, który przychodzi do głowy w takiej sytuacji, to przepis regulujący kwestię wyzysku, art. 388 k.c.:
 
Art. 388 § 1. Jeżeli jedna ze stron, wyzyskując przymusowe położenie, niedołęstwo lub niedoświadczenie drugiej strony, w zamian za swoje świadczenie przyjmuje albo zastrzega dla siebie lub dla osoby trzeciej świadczenie, którego wartość w chwili zawarcia umowy przewyższa w rażącym stopniu wartość jej własnego świadczenia, druga strona może żądać zmniejszenia swego świadczenia lub zwiększenia należnego jej świadczenia, a w wypadku gdy jedno i drugie byłoby nadmiernie utrudnione, może ona żądać unieważnienia umowy.
§ 2. Uprawnienia powyższe wygasają z upływem lat dwóch od dnia zawarcia umowy.
 
Oprócz niego do wykorzystania są przepisy o wadach oświadczenia woli czyli art. 84-88 k.c., o nieważności czynności prawnej sprzecznej z zasadami współżycia społecznego czyli art. 58 § 2 k.c., o miarkowaniu kary umownej czyli art. 484 § 2 k.c., o niwelowaniu dysproporcji w korzyściach w przypadku eksploatacji utworów czyli art. 44 Pr. aut. czy regulacji z zakresu ochrony konsumentów, czyli np. art. 3851. § 1 k.c.[5]
  
No i okazuje się, że polityczny problem sprawiedliwości w sprawie paczkowanego lodu i agregatów prądowych, staje się wyzwaniem dla sędziego, który musi podjąć decyzję na temat tego, co jej sprawiedliwe. Podejmuje tę decyzję, trzymając się ram – jednak ram wymagających szerokiej oceny społecznej i węższej własnej oceny zgodnej z poczuciem  sprawiedliwości. Czyli ram nakreślonych tylko ołóweczkiem – i słusznie - przez ustawodawcę.
Sprawiedliwość to jedna z czterech (moim zdaniem jest ich cztery) ról sędziego (pozostałe trzy; rola władzy, rola służby i rola fachowca). I tak powinno być. Jest tylko jedno „ale”, które ubiorę w formę pytania. Rozważenie przesłanek wskazanych w cytowanych przepisach, wymaga przemyślenia, poczytania, zbadania nie tylko siebie i własnego poczucia sprawiedliwości, ale skonfrontowania go także ze społecznym widzeniem sprawiedliwości. Czy sędzia ma na to czas?
 
Czy sędzia w ramach obecnej organizacji wymiaru sprawiedliwości, ma czas być sprawiedliwy?
Przeprowadzam wywiady z sędziami. I myślę, że znam odpowiedź na postawione pytanie. Podzielę się nią w jednym z następnych postów.




[1] Powyższa historia pochodzi z książki Michaela J. Sandela „Sprawiedliwość. Jak postępować słusznie”, Kurhaus, Warszawa 2013 r.
[2] Michael J. Sandel, „Sprawiedliwość. Jak postępować słusznie”, Kurhaus, Warszawa 2013 r., s. 13
[3] Ibidem s. 15
[4] Ibidem s. 15
[5] Art. 58 § 2 k.c. Nieważna jest czynność prawna sprzeczna z zasadami współżycia społecznego.
 
Art. 82 k.c. Nieważne jest oświadczenie woli złożone przez osobę, która z jakichkolwiek powodów znajdowała się w stanie wyłączającym świadome albo swobodne powzięcie decyzji i wyrażenie woli. Dotyczy to w szczególności choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego albo innego, chociażby nawet przemijającego, zaburzenia czynności psychicznych.informacje o jednostce
orzeczenia sądówtezy z piśmiennictwakomentarzemonografiewzory i zestawieniaorzeczenia sądówtezy z piśmiennictwakomentarzemonografiewzory i zestawieni 
Art. 84 § 1 k.c. W razie błędu co do treści czynności prawnej można uchylić się od skutków prawnych swego oświadczenia woli. Jeżeli jednak oświadczenie woli było złożone innej osobie, uchylenie się od jego skutków prawnych dopuszczalne jest tylko wtedy, gdy błąd został wywołany przez tę osobę, chociażby bez jej winy, albo gdy wiedziała ona o błędzie lub mogła z łatwością błąd zauważyć; ograniczenie to nie dotyczy czynności prawnej nieodpłatnej.
§ 2. Można powoływać się tylko na błąd uzasadniający przypuszczenie, że gdyby składający oświadczenie woli nie działał pod wpływem błędu i oceniał sprawę rozsądnie, nie złożyłby oświadczenia tej treści (błąd istotny).
informacje o jednostce
orzeczenia sądóorzeczenia administracjtezy z piśmiennictwakomentarzemonografiewzory i zestawieniao jednostceorzeczenia sądówtezy z piśmiennictwakomentarzemonografArt. 86 § 1 k.c. Jeżeli błąd wywołała druga strona podstępnie, uchylenie się od skutków prawnych oświadczenia woli złożonego pod wpływem błędu może nastąpić także wtedy, gdy błąd nie był istotny, jak również wtedy, gdy nie dotyczył treści czynności prawnej.
§ 2. Podstęp osoby trzeciej jest jednoznaczny z podstępem strony, jeżeli ta o podstępie wiedziała i nie zawiadomiła o nim drugiej strony albo jeżeli czynność prawna była nieodpłatna.
informacje o jednostce
orzeczenia sądówtezy z piśmiennictwakomentarzemonografie Art. 87 k.c. Kto złożył oświadczenie woli pod wpływem bezprawnej groźby drugiej strony lub osoby trzeciej, ten może uchylić się od skutków prawnych swego oświadczenia, jeżeli z okoliczności wynika, że mógł się obawiać, iż jemu samemu lub innej osobie grozi poważne niebezpieczeństwo osobiste lub majątkowe.
tezy z piśmiennictwakomentarzemonografiewzory i zestawienia Art. 484 § 1 k.c. W razie niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania kara umowna należy się wierzycielowi w zastrzeżonej na ten wypadek wysokości bez względu na wysokość poniesionej szkody. Żądanie odszkodowania przenoszącego wysokość zastrzeżonej kary nie jest dopuszczalne, chyba że strony inaczej postanowiły.
§ 2. Jeżeli zobowiązanie zostało w znacznej części wykonane, dłużnik może żądać zmniejszenia kary umownej; to samo dotyczy wypadku, gdy kara umowna jest rażąco wygórowana.
 
Art. 44 Pr. aut. W razie rażącej dysproporcji między wynagrodzeniem twórcy a korzyściami nabywcy autorskich praw majątkowych lub licencjobiorcy, twórca może żądać stosownego podwyższenia wynagrodzenia przez sąd.
 
Art. 3851. § 1 k.c. Postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (niedozwolone postanowienia umowne). Nie dotyczy to postanowień określających główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie, jeżeli zostały sformułowane w sposób jednoznaczny.